wtorek, 16 czerwca 2015

PRZEDPREMIEROWO! Fangirl - R. Rowell


tytuł: Fangirl
autor: Rainbow Rowell
wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
data wydania: 27 lipca 2015
liczba stron: 380

  Wren i Cath to siostry bliźniaczki „podobne” do siebie jak ogień i woda. Wren chce w życiu spróbować wszystkiego. Lubi imprezować, randkować i poznawać nowych ludzi. Cath woli siedzieć w ich wspólnym pokoju i pisać fanfiction do książki, która zawładnęła całym jej światem. Jest fanką nastoletniego czarodzieja Simona Snowa. Wróć! Jest Prawdziwą Fanką, która… ma swoich własnych fanów, bo pisze fanfiki o Simonie.
   Mimo że tak różne, dziewczyny są nierozłączne.
  Gdy bliźniaczki rozpoczynają naukę w college’u, ich drogi się rozchodzą – Wren nie chce już mieszkać z siostrą. Cath musi opuścić swój bezpieczny świat i stawić czoła rzeczywistości. Na swojej drodze spotyka Reagan (Cath prędzej dogadałaby się z Marsjaninem niż z nią) i wiecznie uśmiechniętego Levi’ego (czy on kiedyś zrozumie, co to jest przestrzeń osobista?) oraz panią profesor od kreatywnego pisania (która wszelkie fanfiki uważa za plagiaty).
  „Fangirl” to opowieść o przyjaźni wbrew różnicom i o trudnej sztuce dojrzewania. To historia o ludziach, którzy kochają książki tak bardzo, że stają się one ich całym światem.


Zakochana pisała ostatnio o swoim ulubionym autorze, Matthew Quicku, dlatego pomyślałam, że się nie obrazicie, jeśli to ja napiszę o moim (a właściwie mojej, jeśli przejmować się szczegółami). To już druga recenzja o twórczości Rainbow Rowell, napisana przeze mnie, mam nadzieję, że tym razem także będę w stanie przekonać kogoś do czytania jej książek, które od niedawna zaczęły pojawiać się w Polsce. Smacznego!
Jeszcze kilka tygodni temu nie wiedziałam do końca na czym polega geniusz Eleonory i Parka - ot, zwykła opowiastka, nic wielkiego, z czym nie spotkałam się już wcześniej. Na szczęście kolejna książka, po którą sięgnęłam znużona oczekiwaniem na przetłumaczenie na polski, rozjaśniła mi trochę powody mojego zachwytu. Wciąż podpisuję się pod wszystkim, co napisałam w recenzji E&P, ale teraz mogę to rozwinąć.
Rowell pisze New Adult (a przynajmniej jej ksiązki zawierają elementy, świadczące o tym), ale nie takie typowe. Wolne od opisów seksu, ćpania, śmierci - bardzo podziwiam Rowell za to, że w Fangirl brak wyżej wymienionych. To powiew świeżości na rynku literatury młodzieżowej, wiele dałabym, by czytać więcej podobnych rzeczy.
Czytelnik nie szuka przez cały czas jakiegoś spisku, jak w kryminałach, nie umiera ze śmiechu, jak przy parodiach i komediach, nie wychodzi z siebie ze strachu, że coś próbuje go zabić, jak w horrorach. To nie są tego typu wrażenia, których się doświadcza podczas czytania Fangirl. Przeżywałam każdą gorszą chwilę razem z Cath, razem z nią zachwycałam się Levim, złościłam na Wren - niby zwykłe, codzienne uczucia, ale o ileż lepsze wydają się od tych silniejszych! Zakochałam się w tej książce między innymi za sposób, w jaki Rowell opisuje wydarzenia, emocje bohaterów i ich reakcje. To czyni ich tak prawdziwymi, że wiele autorów może jej pozazdrościć. A zdecydowanie jest czego.
Cały czas zachwycam się nad kreacją bohaterów. Są cudowni i niepowtarzalni w bardzo ludzki sposób. Rowell łączy cechy charakteru, miesza je, aż wychodzą ciekawe, urocze i prawdziwe postacie. Nie porzuca tych, które przewijają się na początku, przeciwnie - nadaje im większą rolę i czyni kimś, co pokazuje, że ludzie, o których zapomnieliśmy, mogą wrócić i zajść nam za skórę. Bardzo podoba mi się kreacja pani profesor Cath, choć nie do końca popieram jej poglądy o fanfikach, Wren pod koniec również wzbudza we mnie symatię.
Czymś naprawdę pięknym są tematyczne fragmenty książek o Simonie Snowie i fanfików Cather, zamieszczane między rozdziałami. Przyjemnością było wczytywanie się w losy młodego czarodzieja, choć na początku miałam wrażenie, że już kiedyś to czytałam. Przypomina to bardzo serię J. K. Rowling, słynnego Harry’ego Pottera. Szczęśliwe, po jakimś czasie, zaczęłam to widzieć jako dwie różne historie.
Wniosek nasuwa się sam, że skoro wypowiadam się o Fangirl w samych superlatywach to moja ocena będzie bardzo wysoka. Moim zdaniem, Rowell zasłużyła, by dostać za Fangirl 10/10.

A Wy? Zamierzacie sięgnąć po tę pozycję czy może zapoznaliście się z nią już po angielsku? Napiszcie w komentarzach! Chętnie poczytam Wasze opinie lub oczekiwania, co do Fangirl!



____________________________________________

clarity bardzo przeprasza, że tak długo nie było recenzji, całą winę bierze na siebie. recenzja Zakochanej powinna się jednak pojawić w terminie, w piątek. ;)

2 komentarze:

  1. Już nie mogę doczekać się premiery.

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu "Eleonory i Parka" tak bardzo, mega bardzo chcę dorwać "Fangirl" :D
    window-on-the-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń