sobota, 25 kwietnia 2015

Akademia Dobra i Zła - Soman Chainani

„Co to takiego: Zło nigdy tego nie będzie miało...a Dobro nie może bez tego żyć?”

Tytuł: Akademia Dobra i Zła
Seria: Akademia Dobra i Zła
Tom: I
Autor: Soman Chainani
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 18 marca 2015
Liczba stron: 496

Najlepsze przyjaciółki Sofia i Agata rozpoczynają naukę w baśniowej Akademii Dobra i Zła, gdzie zwyczajni chłopcy i dziewczęta uczą się jak być bohaterami albo… złoczyńcami. […] Kiedy jednak dziewczyny zostają porwane do Bezkresnej Puszczy, okazuje się, że ich przeznaczenie zostało zamienione. Sofia trafia do Akademii Zła, by uczyć się pielęgnacji brzydoty, rzucania klątw i szkolenia sługusów; Agata ląduje w Akademii Dobra, wśród przystojnych książąt i ślicznych dziewcząt, by brać udział w lekcjach etykiety dla księżniczek i poznawać język zwierząt. A jeśli ta pomyłka to tylko pierwszy krok, zmierzający do pokazania, jakie naprawdę są Sofia i Agata?

Soman Chainani- Indyjsko-Amerykański pisarz i reżyser, znany dzieciom jako autor książkowej trylogii "The School for Good and Evil". Uczęszczał do Uniwersytetu Harvarda, gdzie ukończył studia summa cum laude na kierunku angielskiej & amerykańskiej literatury. Po ukończeniu studiów udał się do Columbia University, gdzie brał udział w programie Film Msz. Fascynuje się baśniami, wierzy w nie całym sercem, co można zauważyć czytając jego debiutancką powieść. Podczas studiów praktycznie stworzył kierunek „baśniologii” i napisał pracę magisterską na temat tego, dlaczego piękne kobiety są w baśniach czarnymi charakterami, którym trudno się oprzeć.
„Akademia Dobra i Zła” to nie tylko tak zwana młodzieżówka”  jak wskazuje jej ulokowanie w księgarniach. To również książka w dużej mierze podchodząca pod fantastykę. I wbrew pozorom - NIE JEST TYLKO DLA MŁODZIEŻY.
Powieść opowiada nie tylko o płytkich problemach nastolatków typu „w co mam się ubrać” albo „on mnie nie chce, co ja mam teraz zrobić”. Autor porusza problem klasyfikowania innych tylko ze względu na wygląd, lub tego co mówią ludzie. Wszyscy sądzili, że Agata trafi do Akademii Zła, ponieważ nosiła czarne, workowate ubrania i w ogóle nie dbała o to, jak się prezentuje. Tymczasem Agata była idealną kandydatką do Akademii Dobra. Śliczna blondynka o wielkim sercu, niosąca chęć pomocy każdemu, kogokolwiek spotka na drodze. Nie sprawiała żadnych problemów rodzicom, była definicją idealnej córki. Wszyscy w Gawalonie patrzyli na nie przez pryzmat Akademii: jak na księżniczkę i wiedźmę. Mieszkańcy miasteczka doskonale wiedzieli, kto zostanie porwany. I nie mylili się.
Kolejnym problemem poruszanym w książce jest natura „Dobrych” i „Złych”. Każdemu z nas wydaje się, że ludzie pomagają bezinteresownie, z dobrego serca. NIE w Akademii Dobra. Tam ich głównym celem nie jest uszczęśliwianie innych,  tylko znalezienie księcia na Ośnieżony Bal. Zorganizowanie wielkiego ślubu, którego inni uczniowie będą im zazdrościć. Więc, czy rzeczywiście szkoły prawidłowo otrzymały nazwy? Na to pytanie odpowiada nam autor na kartach powieści.
           Styl, jakim pisana jest książka, czasami jest trochę ciężki. Długie, dokładne opisy. Dużo fantastycznych postaci, które trzeba dobrze wykreować, by czytelnik mógł sobie je wyobrazić. Ale jeśli Soman chciał zobrazować wszystko, to według mnie, zrobił to idealnie. Każda sytuacja, lekcja, każde pomieszczenie było pokazane jak na obrazie. Autor miał lekkie uproszczenie, gdyż w książce, na początku każdego rozdziału i nie tylko, znajdują się prześliczne rysunki. Wszelkie tabliczki jakie znajdowały się w Akademii, również były zobrazowane.
           Jak ta książka znalazła się u mnie na półce? Więc uwaga, rozpoczyna się #StoryOfMyLife. Empik wołał mnie, bym przekroczyła jego progi, więc to zrobiłam. Weszłam w mój dział - czyli książki młodzieżowe. Od razu przyciągnęła mnie okładka i pewne słowo. Dzięki Wybranym ciągnie mnie do każdej książki, która ma w tytule (bądź w fabule) wyraz „Akademia”. Bez wahania wzięłam ją w ręce i stwierdziłam, że już jej nie oddam. Takim oto sposobem wyszłam z Empiku z czterema książkami. (Pomińmy fakt, że później siedziałam jak chora psychicznie i przy ludziach nałogowo je wąchałam.)
           „Akademia Dobra i Zła” czyli nowe, świeże spojrzenie na baśnie, siłę przyjaźni i wątek miłosny. Coraz bardziej przekonuję się do książek, których autorami są mężczyźni, gdyż mają oni inny punkt widzenia na pewne sprawy. Sposób w jaki Soman przedstawił wszystkie wcześniej wymienione rzeczy, oczarował mnie. Ale, żeby nie było tak miło, powiem szczerze, że irytował mnie wiek bohaterek. Miały dwanaście lat, a zachowywały się (i mówiły) jak czternasto-, lub piętnastolatki. Według mnie w tym wieku, nie mamy jeszcze aż tak wyrobionej moralności. Choć tu nasuwa się kolejna rzecz - autor przedstawił  współczesną młodzież. Już jedenastolatki odstawiają lalki i zabawki, bo to niemodne. Malują się, by wyglądać ładniej. Nie czytają, bo Internet ważniejszy. (Oczywiście nie mówię o wszystkich i nie mam na celu  nikogo obrazić). Ale to i tak nie zmienia faktu, że wolałabym gdyby bohaterki były nieco starsze, bo przechodzą przez dosyć poważne problemy. Kolejna rzecz o której chcę napisać, to końcówka (spokojnie, nie będę spojlerować). Ona bardzo mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się AŻ TAKIEGO zwrotu akcji. Być może, ja po prostu nie mam duszy detektywa i zakończenie było przewidywalne. Z jednej strony bardzo mi się ono podobało, z drugiej przeraziło, gdyż znów nasuwa się temat ich wieku. Autor głęboko zarysował charakter zarówno Agaty, jak i Sofii. Duży plus dla niego, bo bohaterki nie były takie zwyczajne. Choć bałam się również tego, że autor przesadzi z ich wyjątkowością, bo przecież nie pisze się książek o zwyczajnych uczennicach, prawda? Ale na szczęście tak nie było. Kolejny mały minus, że czasami można było pogubić się w akcji. Powieści pisana jest w narracji trzecioosobowej, ale autor szybko przeskakuje z Akademii Zła do szkoły Dobra i na odwrót. Czasami po prostu się gubiłam.
Więc jak podsumować tak obszerną powieść? Napiszę tak: polecam Wam ją, ponieważ książka ta nie jest inspirowaną inną. Autor od początku do końca miał swój pomysł i jego się trzymał. Pod pozorem (nie)zwykłego internatu, Soman daje nam porządnie do myślenia. Zmusza nas, by zastanowić się nie tylko nad sobą, ale również nad innymi. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy z tej serii. Moja ocena to 8/10.



A Wy już wkroczyliście do Akademii Dobra i Zła? Jeśli nie, mam nadzieję, ze Was przekonałam, a jeśli tak, to podzielcie się swoją opinią w komentarzu.



środa, 22 kwietnia 2015

#1 Tag

Zostałyśmy nominowane do Tagu przez Julię Armanowska z bloga Czytam Oglądam Recenzuje. Bardzo dziękujemy, to dla nas ogromny zaszczyt. Ponieważ pytań jest nieparzyście na jedno odpowiedziałyśmy obie. Na pytania od pierwszego do siódmego opowiadała clarity, od siódmego do piętnastego Zakochana w przystojniakach z książek.  

Zasady:
Odpowiadamy na 15 pytań po czym nominujemy kolejne osoby na końcu lub na początku postu (liczba osób dowolna!)

1. Jaki gatunek książek najczęściej wybierasz?

Czytam głównie polecone książki. Staram się nie ograniczać do jednego gatunku, jest tyle cudownych powieści, które nie mają ze sobą wiele wspólnego i nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie przeczytała ich tylko dlatego że nie należą do fantastyki czy coś w tym stylu.

2. Która postać książkowa jest najbardziej podobna do Ciebie lub którą chciałabyś być?

Chciałabym być… Właściwie każdym. Bohaterowie książek przeżywają przygody, które zapierają dech i mrożą krew w żyłach i za każdym razem, kiedy poznaję nową historię marzę, by stała się również moja.      

3. Jaką książkę dałabyś koniecznie swojemu dziecku do przeczytania?

Harry’ego Pottera! Obowiązkowo. Nie wyobrażam sobie mojego dzieciństwa bez tej serii, to dzięki niej zaczęłam czytać więcej i pokochałam książki, więc czemu nie? Uważam za wspaniałe czytanie tych samych książek przez różne pokolenia (moja mama i ja :). Ma to w sobie ten rzadki rodzaj magii, którą można spotkać w niektórych rodzinach.

4. Wolisz książki w wersji papierowej, e-booki czy audiobooki?

Audiobooków nie lubię, ciężko mi się na nich skupić, ebooki ubóstwiam przez fakt, że mogę nosić ze sobą więcej niż jedną książkę i wcale nie będzie mi przez to ciężej. Jednak nade wszystko kocham wersję papierową. Może to trochę przesadzone, ale kiedy czytam  stare książki, czuję się jakbym obcowała z osobami, które kiedyś miały przyjemność je odczytywać.

5. Jaka książka zrobiła na Tobie największe wrażenie?

Złodziejka książek? Pamiętam, że dużo przy niej płakałam i miałam kaca książkowego przez kilkanaście dni. Marcus Zusak jest cudowny w tym, co robi, polecam bardzobardzo. Jego praca nad książką, budowanie klimatu, opisywanie bohaterów, narracja (pomysł uczynienia Śmierci narratorem jest więcej niż trafiony) robią wrażenie.

6. Jaka książka nie zrobiła na Tobie dobrego wrażenia?  

Rozważna i Romantyczna Jane Austen. Po lekturze Dumy i Uprzedzenia oczekiwałam więcej i chyba to mnie zgubiło. Warsztat Austen w ciągu dwóch lat (różnica czasu między publikacją RiZ a DiU) znacznie się poprawił, przynajmniej w moim odczuciu. Bohaterowie w Rozważnej i Romantycznej są bardzo schematyczni, ich działania łatwo przewidzieć i to takie… mało interesujące.

7. Czytasz jedną książkę od początku do końca czy zaczynasz kilka książek na raz?

Czytam kilka książek na raz, nie potrafię się powstrzymać. Poza tym, sporo książek pożyczam, więc przyzwoicie byłoby oddać je jak najszybciej. W chwili obecnej kończę Moją krótką historię, Serce w płomieniach i zaczynam Czerwoną Królową. Trzy książki to dość niewiele, jak na mnie.

7. Czytasz jedną książkę od początku do końca czy zaczynasz kilka książek na raz?
Jedną od początku do końca. Pomimo, że nieraz książka bardzo mi się nudzi, do skończenia motywuje mnie czekająca w kolejce, być może lepsza powieść.

8. Częściej czytasz wypożyczone książki czy raczej preferujesz własny zakup?

Różnie, jeśli znajomi mają powieść, którą pragnę przeczytać to pożyczam od nich. Jeśli natomiast nikt jej nie posiada, odwiedzam mój drugi dom- księgarnię.

9. Jaką jedną książkę powinien przeczytać każdy, niezależnie od swoich zainteresowań?
Trudne pytanie. Wydaje mi się, że którąś z powieści Quicka. Są naprawdę fajnym odstępstwem od fantastyki, kryminału i tym podobnych.  Pochłaniam książki spod jego pióra bardzo szybko.

10. Czy oceniasz książkę po okładce?

Jeśli przeglądam książki kompletnie mi nie znane, to na pewno moją uwagę przyciągnie powieść z ładną okładką, ale nigdy nie oceniam ich tylko na podstawie pierwszego wrażenia.  Liczy się treść.

11. Czy ulegasz promocjom cenowym na książki? Jeżeli tak to jaka była największa ilość książek, którą kupiłaś w promocji?
Oczywiście! Taką okazję grzech przepuścić. Największa ilość to niestety tylko cztery sztuki, ale to wszystko przez to, że ciągle mam na półce jakieś nieprzeczytane książki… :c

12. O jakiej książce marzysz, choć póki co nie możesz jej mieć?

To trochę samolubne… ale moją własną.

13. Ile książek liczy Twoja biblioteczka i jak przechowujesz swoje zbiory?

Książki są ulokowane na moich półkach, jest ich sama nie wiem ile. Mam tam i powieści, jak i pomoce szkolne. Więc zależy czy do „książek” zaliczają się również repetytoria.

14. Co najpierw: książka czy ekranizacja?

Szczerze powiedziawszy zależy od fabuły. Jeżeli nie ciągnie mnie do książki, oglądam film i albo biorę się za powieść, albo po prostu sobie odpuszczam. Czasami ekranizacje są lepsze niż wersja na papierze (np. Zbuntowana).

15. Co teraz czytasz?

„Akademię Dobra i Zła”. Może pojawi się recenzja.

Nominujemy:
Annatomy

sobota, 18 kwietnia 2015

Eleonora i Park - R. Rowell

tytuł: Eleonora i Park
tytuł oryginału: Eleonor & Park
autor: Rainbow Rowell
tłumaczenie: Magdalena Zielińska
wydawnictwo: Znak
data wydania: 16 marca 2015
liczba stron: 340


Eleonora… nie sposób jej nie zauważyć: rude włosy, dziwne ciuchy. Czyta mu przez ramię. Uważa Romea i Julię za bogate dzieciaki, które dostawały wszystko, co chciały. Najbardziej nie lubi weekendów, bo spędza je bez niego.
Park… Dobrze mu w czerni. Denerwuje się, gdy musi prowadzić samochód w obecności taty. Uwielbia imię Eleonory i nie skróciłby go ani o sylabę. Wie, która piosenka jej się spodoba, zanim ona zacznie jej słuchać. Śmieje się z jej dowcipów, zanim ona dotrze do puenty.
Oto tocząca się w ciągu jednego roku szkolnego opowieść o dwojgu szesnastolatkach urodzonych pod nieszczęśliwą gwiazdą – dość mądrych, by zdawać sobie sprawę, że pierwszej miłości prawie nigdy nie udaje się przetrwać, ale na tyle odważnych i zdesperowanych, by dać jej szansę.


Rainbow Rowell studiowała dziennikarstwo na Uniwersytecie Nebraska-Lincoln. W 1995 uzyskała dyplom dziennikarstwa.  W swoim pisarskim dobytku ma Attachments, FANGIRL i Eleonora i Park (jedynie E&P ukazało się przetłumaczone w Polsce).  Kiedy nie pisze, Rowell czyta komiksy, planowanuje wycieczki do Disney Worldu i kłóci się z ludźmi o rzeczy, które nie mają wielkiego znaczenia. Ma dwóch synów i męża, mieszkają w Stanach Zjednoczonych, Nebraska.
Uprzejmie uprzedzę, że recenzja może być trochę nieobiektywna.
Eleonora i Park to typowa, urocza opowiastka dla nastolatków. Motyw pierwszego, poważniejszego zauroczenia, uratowanie przez księcia na białym koniu… Eleonora i Park jest wręcz absurdalnie typową historią (podejrzewam, że to tutaj drzemie jej siła). A przynajmniej na początku, bo im dalej w las, tym akcja się zagęszcza i robi bardziej zaskakująca.
Eleonora to taka zwykła dziewczyna, trzymająca się raczej na uboczu i z którą czytelnik bardzo łatwo się utożsamia. Z Parkiem sprawa ma się podobnie, bo choć jest niski i raczej nie kipi męskością, to trenuje sztuki walki i potrafi kopnąć kogoś z półwyskoku. Który chłopak nie chciałby kopać ludzi z półwyskoku? Jakieś propozycje?  
Od pierwszych słów zostałam oczarowana przez E&P. Zapytana dlaczego nie potrafiłabym odpowiedzieć, bo to nie tak, że ta historia odmieniła moje życie. Nie wynalazłam dzięki niej leku na raka, nie wpadłam na jedno działanie, które podsumowałoby istotę całego wszechświata… Eleonorę i Parka pochłonęłam w cztery godziny, więc nie jest ona nie wiadomo jak skomplikowana… Ona po prostu jest i zachwyca. To wszystko.
Zakończenie wyciska łzy z oczu i łamie serce. Mimo tego nie zmieniłabym go ani o jotę. Nie jest cukierkowe, nudne ani nawet przewidywalne. Ono po prostu jest, w jakiś dziwny sposób zabiera sobie kawałek serca czytelnika i ucieka, co sił w nogach.  
Myślę, że warto poświęcić kilka chwil (nie, naprawdę - kilka chwil nie więcej) na przeczytanie Eleonory i Parka, właśnie dlatego. Nie jest wybitna. Raczej naiwna i prosta i to czyni ją tak piękną. 9/10


sobota, 11 kwietnia 2015

Marsjanin - A. Weir

„W kosmosie nikt nie usłyszy, że wrzeszczysz jak mała dziewczynka.”


Tytuł: Marsjanin
Seria: ---
Tom: ---
Autor: Andy Weir
Wydawnictwo: Akurat
Premiera: 19 listopada 2014
Liczba stron: 384


Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie. Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze! Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…


Realizowany na podstawie tej książki film reżyseruje Ridley Scott, a główną rolę gra Matt Damon.
           Andy Weir to amerykański pisarz i programista. Zasłynął z powieści, którą dzisiaj zrecenzuję. Bardzo się do niej przyłożył - w książce przedstawione są prawdziwe warunki marsjańskie, historie lotów załogowych, badań orbitalnych.  Bardzo go podziwiam, za to, że chciało mu się analizować wszystko, co pisze, dlatego już na początku - plus dla niego.
           „Marsjanin” czyli, jak się zapewne domyślacie, science-fiction. Kompletnie nie mój gatunek. Żaden ze mnie naukowiec, więc dla mnie chemia i te sprawy to czarna magia. A jednak się przełamałam i nie żałuję.
           Książka opowiada o wytrwałości, chwilach słabości i podnoszeniu się po nich. Mark zostaje sam na wielkiej planecie. Ma do dyspozycji tylko swoją głowę (i jeszcze coś, ale jak przeczytacie to się dowiecie J) i zapasy, które przygotował wraz z załogą. Więc co robić samemu na Marsie? Mark Wam o tym opowie, dokumentując wszystko co robi w swoim skromnym dzienniku. Ale to nie wszystko. Pomiędzy wpisami głównego bohatera mamy również rozmowy jego załogi na statku, ludzi, którzy ich pilnują na Ziemi, jak również wspomnienia. Dzięki temu możemy ujrzeć sytuację z perspektywy kilku osób. A wracając do fabuły: szczerze mówiąc czasami zastanawiałam się, czy autor rzeczywiście nie znalazł się na Czerwonej Planecie, bo powieść była tak dopracowana, że to mogłoby się wydarzyć naprawdę.
           Styl pisania Andy’ego czasami był troszkę ciężki. Długie opisy, dużo chemicznych (i nie tylko) opisów. Ale nie odstawiłam jej, wszystko dzięki wspaniałym postaciom. Niektórym może wydawać się, że są trochę banalni, ale ich „olśniewające”, czasami wręcz bardzo głupie teksty, kazały mi skończyć tę książkę. Szczerze powiedziawszy, nie żałuję. (Może oprócz tego, że jak śmiałam się w autobusie ludzie posyłali mi spojrzenia pełne pogardy i zdziwienia) Było to nowe i ciekawe doświadczenie.
           Pewnie myślicie sobie, dlaczego w ogóle sięgnęłam po tę książkę, skoro nie lubię science-fiction. Otóż, szpital zmienia ludzi, drodzy przyjaciele. Koleżanka z łóżka obok (którą serdecznie pozdrawiam) zaczęła ją czytać i cytować niektóre fragmenty. Już wtedy pokochałam Marka, więc postanowiłam poznać go bliżej. Zachęciło mnie również to, że niedługo ma wyjść film na podstawie tej powieści (dokładnie: 27 listopada) .
           „Marsjanin” to było ciekawe oderwanie od książek typowo w moim guście. Nauka i ja - czyli mieszanka wybuchowa, ale Mark ją ugasił i wprowadził między nas pokój. Książka czasami  może wydać Wam się nudna (też miałam takie momenty), ale warto skończyć ją dla bohaterów. I dla cytatów. clarity może potwierdzić, że całą książkę mam poobklejaną karteczkami, które wskazują fajne cytaty. Moja ocena to 7/10.





A Wy już odbyliście podróż na Marsa z Markiem? Jeśli tak, opowiedzcie o swoich przemyśleniach w komentarzach.


czwartek, 2 kwietnia 2015

Książkowe Akcje #2

Na facebooku jest organizowana akcja „Tanie książki spod Szczęśliwej Siódemki”. Polega ona na pomocy Kubie Szlachcicowi - na sprzedaż wystawiane zostaną wystawione najróżniejsze książki, których cena wynosi siedem złotych (siódemka ma przynosić szczęście :). Dodatkowo, można wziąć udział w pisaniu książki dla Kuby. Wystarczy kupić książkę i przysłać pierwsze zdanie z siódmej strony. Koszt przesyłki pokrywa kupujący. Poniżej wklejam regulamin, żeby nie było, że ominęłam coś ważnego:

Regulamin:
1. Wszystkie książki są w cenie 7 zł - większe wpłaty są jak najbardziej mile widziane ....
Chęć zakupu wyrażamy jednoznacznym komentarzem pod postem np. "Kupuję"
2. Po dokonaniu zakupu płacimy za książkę/książki poprzez portal Siepomaga: klik lub na konto Kubusia:
Fundacja „Podziel się z innymi
im. Henryki Rudzkiej Bank Śląski O/Zawiercie
nr konta 63 1050 1591 1000 0022 1048 3380
z dopiskiem „dla Kuby Szlachcica
3. Wysyłamy potwierdzenie wpłaty na adres: kiermaszksiazekkuby@wp.pl w tytule wiadomości wpisując numer zakupu/nr książki a a treści adres do wysyłki
4. Organizator skontaktuje się z Kupującym w celu ustalenia szczegółów wysyłki
5. Osoby, które pragną przekazać książki na kiermasz proszone są o kontakt z jedną z organizatorek - są to:
- Wioletta Górska klik
- Daria Oskarek Dehmel Adryańczyk klik
- Ania Pa-Pa klik
- Danuta Lembas klik
- Ania Truba klik
- Gosia Pałach klik

Co myślicie o tej akcji? Mnie bardzo się spodobała, chętnie wezmę udział zarówno w pisaniu powieści dla Kuby, jak i kupowaniu książek. Zachęcam, ta zabawa jest zarówno pożyteczna i przyjemna!